Zniszczyć kawaii – Kanehara Hitomi Języki i kolczyki

Powrót do aktualności


        

Kanehara pisze tak, jakby chciała stworzyć encyklopedię  aktualnych młodzieżowych trendów. A te trendy w Japonii są mroczne, złe, perwersyjne, powykręcane, „gotyckie”. Odcinają się od słodkości kawaii, moralności pań domu i zapracowanych eriito-san (elit) w garniturach. W swoim dążeniu do dziwności przypominają europejski dekadentyzm fin de siecle’u sprzed wieku.


Debiutanckiej powieści Kanehary z 2003 roku (wydane także u nas Języki i kolczyki, Albatros 2007, jap. 蛇にピアス) przyznano najważniejszą w Japonii nagrodę literacką – Akutagawa Shō, czyniąc tym autorkę najmłodszą pisarką w historii, której przypadło to wyróżnienie. Wydaje się, że uhonorowano nie tyle literacką wartość tej książki, co wiarygodne odbicie aktualnej mody i nastrojów. Bohaterka Języków , 19-letnia Rui pracująca jako hostessa, jest przedstawicielką furita (od połączenia free i Arbeit, niem. praca, słowo to używane jest w Japonii na oznaczenie mało płatnej i dorywczej pracy). Furita stali się zjawiskiem w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Przybywa młodych Japończyków pracujących bez stałej umowy i za niewielkie wynagrodzenie na mało prestiżowych stanowiskach typu kasjer w McDonalds. Dla furita pokolenie ich ojców, statecznych sararimanów dochowujących przez całe życie wierności jednej jedynej firmie, musi się wydawać stadem kosmitów. Czy jest cokolwiek, co może stworzyć między tymi dwoma pokoleniami – zapracowujących się na śmierć, ale pewnych swego bytu i miejsca społeczeństwie ojców oraz ich dzieci, które nie mogą być już niczego pewne, bo kolejne kryzysy ekonomiczne (to, co my przeżywamy teraz, cały świat azjatycki przerabiał już 13 lat temu) systematycznie sprzątnęły im sprzed nosa wszystkie życiowe szanse – jakąś płaszczyznę porozumienia? Wydaje się, że nie – dla ojców sararimanów aspołeczny tryb życia ich dzieci jest wstydem i porażką, a dla dla pokolenia furita nie istnieje jakiś szczególny powód, by dążyć do osiągnięcia stabilizacji życiowej, przestrzegając przy tym sztywnych norm społecznych.

Skoro ani cele, ani normy nie istnieją, znudzone i zblazowane pokolenie furita zaczyna szukać czegoś, co wypełniłoby lukę i dostarczyłoby im ekscytacji. Te poszukiwania szybko prowadzą do ekstremów: kaleczenia się, zaburzeń odżywiania, agresji, obsesji na punkcie fizjologii. Mały przykład: powieść Murakamiego Ryū (pisarz o pokolenie starszej niż Kanehara generacji) In the Miso Soup czytałam nawet z zaciekawieniem, ale gdy doszło do sceny, w której morderca kontempluje wystający z dopiero co zabitej kobiety tampon, dałam sobie spokój.

Rui z powieści Kanehary jest dopiero na drodze do osiągnięcia największej możliwej perwersji. Związuje się z punkiem Amą, który imponuje jej chirurgicznie rozszczepionym językiem – Rui wkrótce robi sobie to samo, ignorując obowiązujące w tym procesie deformacji środki ostrożności. Przez Amę poznaje Shibę, właściciela studia tatuażu. Zafascynowana Shibą, daje sobie wytatuować na plecach legendarnego smoka Kirina, w przerwach sypiając z Shibą. Ama wikła się w bójkę, w której zabija człowieka, potem znika i zostaje odnaleziony martwy, Rui w samotności odżywia się tylko piwem i zastanawia się, co by tu jeszcze dziwnego zrobić (może ślub z Shibą?) itd.

Czy z tej książki coś wynika? Niewiele, poza skrystalizowaniem w słowach wyżej wspomnianych trendów. Młodzi Japończycy, zakochani w mrocznym romantyzmie, samodestrukcji, dziwności i postaci gothic lolity oraz innych neogotyckich mitach, odnajdują w „złych” powieściach „złej” Kanehary spełnienie ich obsesji i wyzwanie rzucone porządnickiemu establishmentowi sararimanów i okāsan. Nie pociąga ich ideał słodkiej dziewczynki tworzony przez media. Ich bohaterką jest Kanehara, która w wieku 11 lub 15 lat (jest to nieokreślone) rzuciła szkołę i poświęciła się pisaniu książek, których nakład osiąga miliony. To się teraz sprzedaje.

Autor: Katarzyna Zielinska