Dorama
Powrót do aktualnościドラマ
Gdy nie ma się na nic ochoty, nawet na japoński (zgroza!;), najlepiej pooglądać sobie jakąś doramę. W ten sposób można gapić się w ekran nawet kilka godzin bez wyrzutów sumienia, że marnuje się czas: przecież uczymy się japońskiego. Ja ostatnio w ramach takiej „nauki” cały weekend spędziłam z dwiema doramami, w których występuje aktorka Nakama Yukie.
Co jakiś czas, gdy zabraknie motywacji do nauki, ale mimo to nie chcę dać za wygraną, klikam na stronę www.mysoju.com. Można tam znaleźć filmy i doramy (pojęcie wywodzi się od television drama i oznacza około 11-odcinkowy serial telewizyjny) japońskie, koreańskie i chińskie. Seriale –
romantyczne, detektywistyczne, sensacyjne lub obyczajowe – są mocno uzależniające, stąd też nazwa strony (soju to tradycyjny wysokoprocentowy alkohol koreański). Są też bardzo pomocne, jeśli chcemy osłuchać się z językiem, uczynić go sobie bliższym, szczególnie jego potoczną odmianę. Już po obejrzeniu jednej serii stwierdzimy, że utrwaliły nam się w głowie różne zwroty i konstrukcje gramatyczne, których nauka na „sucho” nie przyniosła efektów. Jest to też sposób, by podpatrzeć (choć trzeba się liczyć z przerysowaniem, tak jak nie należy wierzyć w sielski świat polskich tasiemców) codzienne życie Japończyków: ubrania, potrawy, rytuały zachowań, wystrój wnętrz, charakterystyczne miejsca na mapie Tokio i innych japońskich miast.
Mnóstwo jest doram opowiadających o życiu nastolatków (jak kultowe Hana yori dango) czy miłości (np. First love), niezwykłą popularnością cieszył się też serial oparty na książce zmarłej kilkanaście lat temu dziewczyny dotkniętej nieuleczalną chorobą (One litre of tears) czy poruszający problem przemocy domowej i tożsamości płciowej (Last friends). Tematów jest naprawdę wiele, w tym tak egzotyczne jak życie na farmie na Hokkaido.
Dwie ostatnio przeze mnie obejrzane doramy łączy aktorka Nakama Yukie. W Tokyo Wankei gra ona przedstawicielkę pogardzanej mniejszości koreańskiej w Japonii – zjawiska mało znanego osobom zafascynowanych tym krajem, a symptomatycznego dla stosunku Japończyków wobec inności i cudzoziemców. Mika nie różni się niczym od osób ze swojego otoczenia. Od urodzenia mieszka w Japonii, mówi po japońsku, ma zainteresowania te same co jej rówieśnicy, robi karierę. Jednak nie ma praw wyborczych, stale musi mieć przy sobie paszport, a wracając do Japonii z zagranicznej wycieczki musi na lotnisku ustawić się w kolejce dla cudzoziemców. Te upokorzenia prowadzą ją i jej rodzinę do zamknięcia się w trochę sztucznej koreańskiej tożsamości, do której japońskie społeczeństwo nie ma wstępu. Zatem gdy na horyzoncie pojawia się przystojny Japończyk, konflikt jest gotowy: rozterkom, kłótniom, intrygom, rozstaniom i powrotom nie ma końca.
Z kolei w komediowym I’ve been married to hell Nakama wciela się w młodą żonę mężczyzny pochodzącego z rodziny z „tradycjami”. Świeżo poślubieni małżonkowie jadą z wizytą zapoznawczą do teściów, a tam same przygody: rytuały, starodawne zwyczaje, każdy gest obciążony jakąś symboliką, świętowanie każdej możliwej okazji. Biedna Kimiko, na co dzień nowoczesna dziennikarka mieszkająca w modnej dzielnicy Tokio Odaibie, po najeżonym tradycjami świecie teściów porusza się jak słoń w składzie porcelany, ściągając na siebie gniew rodziny męża i konflikty z teściową. Ta ostatnia jest jednak kobietą o złotym sercu, dzięki czemu serial pełen jest ciepła i pogody. Bardziej zaawansowanym adeptom języka serial na pewno pomoże utrwalić sobie keigo – honoryfikatywną odmianę języka japońskiego, jakim na co dzień posługuje się wykwintna teściowa.
Autor: Katarzyna Zielińska

